środa, 23 grudnia 2009
Wesolych Swiat!
Wszystkim, ktorzy zagladaja regularnie i tym , ktorzy zagladaja tylko czasami, chcialabym zlozyc serdeczne zyczenia spokojnych i jednoczesnie radosnych w gronie rodziny i przyjaciol, a przede wszystkim z ksiazka!
piątek, 27 listopada 2009
Dobry rok dla polskiej literatury!
Taki tytul wzielam z tytulu notatki prasowej z "Rzeczpospolitej"! Odkad to prasa zainteresowana jest dobrymi wiadomosciami? A jednak to byla pozytywna wiadomosc i moze zostala zamieszczona dlatego, ze sensacyjna!? Niewiele jest pozytywnych wiadomosci w tych czasach...
A tutaj link: "Dobry rok dla polskiej literatury"
Jak zwykle najczesciej tlumaczone sa te wielkie nazwiska, ale przyjemnie jest dowiedziec sie, ze i mlodsi autorzy sa doceniani.
P.S. Niestety notatka bez polskich znakow, bo z komputera mojego Pana Meza.
piątek, 13 listopada 2009
"Bambino" Inga Iwasiów
Tytuł tej książki jest wieloznaczny. Większośc z nas pamięta lody Bambino; był też adapter Bambino i były także bary mleczne Bambino. Łatwa do wymówienia nazwa jest synonimem PRL-u i o tym jest właśnie ten utwór, czyli o czasach i ludziach.
Autorka postarała się, by bohaterowie nie byli obciążeni przeszłością wojenną inną niż ta charakterystyczna dla kilkuletnich dzieci, co pozwoliło ominąc meandry historii tej części społeczeństwa. Dodatkowo umieściła ich w „nowym” polskim mieście czyli w Szczecinie, który jest na tyle daleko i na tyle blisko by wszystko razem zgrabnie połączyc, bo to miasto okaże się takie jak jego nowi mieszkancy, budujący swoją historię od nowa, układający sobie życie najlepiej jak potrafią.
Bohaterowie to ciakawa zbieranina, choc to pejoratywne słowo, młodych ludzi oderwanych od korzeni, a więc jest Niemka, która ma jakieś tam polskie korzenie i nie ucieka na czas i z Ulrike zmiania się w Urszulę, jest Anna której matka umiera tuż po wojnie i za namową brata zostaje wysłana do miasta po wykształcenie; jest Marysia, najstarsza w rodzinie repatriantów zza Buga wysłanych na Ziemie Odzyskane, wysłana do miasta po zarobek i lepsze życie; jest Janek, bękart w czasów wojny, pozostawiony przez matkę na wychowanie u dziadków i wypchnięty przez wujostwo ze wsi do miasta by było więcej morgów do podziału, a wszyscy oni powiązani są barem mlecznym „Bambino”. Przewijają się także Stefan - Żyd, ktory przeżył obóz i wiąże się z ... Niemką, ale musi wyjechac z wiadomych powodów. Jest też kolejne pokolenie, czyli dzicieSą dzieci, jedynacy, Magdusia wychowująca się po części sama a po części przez „ciotkę” Urszulę by w końcu zostac sama
Ciekawie napisana historia tych kilkgorga ludzi. Inga Iwasiów postarała się uwypuklic punkt widzenia poprzez różnice stylów użytych na różnych etapach książki. Jest tu monolog wewnetrzny w formie pourywanych, niezbyt logicznych zdań oddających emocje takie jak strach czy niepewnośc. Jest także narracja zewnętrzna z lapidarnością języka emocji i opisami relacji, okoliczności, przedmiotów i okolic wyzwala poczucie, że bohaterowie są już jakoś osadzeni w nowym miejscu i mają większą kontrolę nad swoim życiem. W końcu jest także krótki moment kiedy autorka staje się wykładowcą i wtrąca którki esej „Na co umierają ludzie, w swoim czasie”
W tej środkowej części książki widac najbardziej to co działo się w polskim społeczeństwie po wojnie. Wielkie przetasowania, jak w talii kart, mogłeś byc przed wojna na górze, ale teraz jesteś na dole, co nie znaczy, że nie możesz piąc się do góry jeśli dobrze rozegrasz obecną sytuację (czytaj: n.p. zapiszesz się do partii). W tle rogrywa się historia, która bezpośrednio dotyka jedynie Janka, a pośrednio Marysię i Annę. Ta ostatnia jest przykładem tych, którzy pomimo dostosowania do obecnej sytuacji nie odrzuca tradycji i zakłada rodzinę, by w końcu wrócic do wiary i Kościoła. Anna przedstawia osoby w PRL-u, które poprzez n.p. małżeństwo z marynarzem, polepszały swój byt bez upartyjnienia, bo miały dostęp do towarów deficytowych (jak to śmiesznie brzmi teraz) i bonów (kto to jeszcze pamięta! dla młodszych czytelników bony była równoważne dolarom amerykańskim), czyli były w znacznie lepszej sytuacji materialnej niż przeciętny Polak. Także w tej części książki Iwasiów pokazuje postawy wobec sytuacji, sposoby przetrwania i szarą codziennoś tamtych czasów.
We wspomnianym wcześniej eseju, Inga Iwasiów opisuje coś co było zjawiskiem nieznazwanym jeszcze, a więc nie istniejącym ani w wiedzy lekarzy, ani w wiedzy opiniii publicznej. Wspomina o syndromie stresu posttraumatycznego, który niediagnozowany przejawiał się samobójstwami, chorobami takimi jak gruźlica, a przede wszystkim rak. Jest to ciekawy wątek, bo nigdy wcześniej nie słyszałam o powiązaniu lizcby zachorowań na raka z okresem powojennym. Jednak to co ciekawe to powrót do „normalnego” umierania, czyli w wyniku starości czy długtrwałej choroby, bo w czasie wojny większośc znajomych, członków rodziny albo była wywożona do obozów albo ginęła rozstrzelana przpadkowo lub nieprzypadkowo z bronią w ręku.
Podsumowując, ten dośc długi wpis, jest to książka warta przeczytania, bo porusza to o czym nie mówiło się, nie pisało, bo jest to życie pokolenia moich dziadków, a oni jeszcze żyją więc może warto z nimi porozmawiac... żeby ta historia codziennia nie zginęła.
Dlatego polecam tą książkę!
Labels:
Rekomendowane
piątek, 30 października 2009
"Prince of Tides", czyli "Książę przypływów" Pat Conroy
Książka nie nowa, ale zaplanowana na październik w moim miejscowym amerykańskim klubie książki. Niestety dla mnie był to chybiony wybór, choc nie żałuje podejścia do niej.
Jak wyżej napisałam było to „podejście” bo całej książki nie zdołałam przeczytac, bo jednak ciągle miałam przed oczami Nicka Nolte z jego nerwowością i graniem rodzinnego klauna, Shirley McLaine jako matki skonfliktowanej ze swoimi dziecmi oraz Barbary Streisand z jej brakiem profesjonalizmu jako terapeutki i wzrokiem skrzywdzonego spaniela. Wziąwszy cały ten obrazek pod uwagę chyba rozumiecie jak trudno było mi przebrnąc przez pierwsze 150 stron...
Historia znana z filmu jest inna niż ta autorstwa Pat Conroy, jak poinformowały mnie znajome z klubu, które przeczytały cały utwór, ale szkielet jest ten sam. Narratorem jest główny bohater, któremu nieukłada się z żoną, z córkami, z przełożonymi i który ma na tyle inteligencji i instynktu samozachowawczego, że widzi swoje problemy i wie, że musi się nimi zając, bo straci wszystko – żonę, córeczki, siostrę i szansę na jakiś zawodowy sukces. Tak jak i w filmie jego opowieśc rozpoczyna się także wraz z kolejną samobójczą próbą jego siostry bliźniaczki. Na wezwanie jej terapeutki główny bohater wybiera się w podróż do Nowego Jorku, gdzie ma pomóc w terapii siostry, której źródłem problemów jest to co przydarzyło się im wszystkim w dzieciństwie. Jest to więc raczej jego podróż ostatniej szansy... i tutaj zaczyna się mój problem.
Dr. Lowenstein, czyli terapeutka, popełnia jeden po drugim błędy w sztuce co jest po prostu nie do zaakceptowania. Poza tym widac, że sama ma problemy, co także podważa jej wiarygodnośc... a poza wszystkim ja chyba wyrosłam z takich pseudo psychologicznych powieści łamane przez romansidła. Nie mam nic przeciwko nim, jednak ja mam poczucie straty czasu czytając je... tak jak i kryminały.
Dlatego wrzucam tą książke w kategorię "straty czasu"....
Labels:
Strata czasu
środa, 21 października 2009
Hurra! Skończyłam czytać książkę!
No dobrze, jak na osobę piszącą o książkach jest to stwierdzenie nieco śmieszne, ale tak właśnie było! Nie wiem jak wy, ale ja nie potrafię nieskończyć książki i rozpocząć następnej, chyba że po prostu jestem tak znudzona, że po prostu rezygnuję z przeczytania.
Z tą było inaczej, bo gdy zaczęłam czytać o tych zmianach w branży filmowej w latach 60-tych, książka po prostu mnie wciągnęla. Więcej o samej książce w następnym wpisie. Problem polegał nie na samej książce, ale na tym ile w ciągu ostatnich 3 miesięcy zdarzyło się. Znaleźliśmy w końcu dom, który nam się podobał, a nie łatwo było pomimo kryzysu! Później domykanie transakcji, które tutaj nie tylko trwa, ale i włącza znacznie więcej osób! W końcu po przeprowadzce i jako takim rozgoszczeniu miałam dość groźny wypadek, choć i dużo szczęścia także, bo wyszłam z niego cała i zdrowa, a tylko samochód do naprawy.
niedziela, 4 października 2009
Kindle - twój ale nie calkiem....
Może pamiętacie mój wpis o Kindle i skasowaniu Orwella z tego urządzenia u wielu jego użytkowników. Ostatnio podano, że skasowano niektórym także notatki! Justin Gawronski, któremu skasowali je, podał sprawę do sądu i wygrał, czyli Amazon zapłaci, bo wynegcjowano ugodę.
Oczywiście Amazon przeprasza nie tylko tego chłopaka, ale także innych swoich klientów. Jednak nie sama ugoda jest ciekawa, ale inny aspekt tego nieforunnego skasowania książki. Otóż kupując Kindle większość z nas zakłada, że to coś należy do ciebie i ty decydujesz co zrobisz z urządzeniem, np. czy skasujesz jakieś pliki. Jak się okazuje producent może zdealnie zarządzać tym urządzeniem! To samo tyczy się także treści zapisanych na TWOIM Kindle, a więc po TWOJEJ stronie powinno być prawo do podjęcia decyzji o skasowaniu pliku lub byciu piratem - otóż nie! Okazuje się, że Amazon zaznacza, że zakup subskrypcji gazety oznacza zgodę na ZDEALNE i AUTOMATYCZNE skasowanie wcześniej załadowanych starszych edycji gazety, motywując to miejscem w pamięci urządzenia. Papierową gazetę stracisz gdy ją zgubisz lub wyrzucisz i możesz trzymać przez następne 100 lat!
Jak wcześniej już napisałam, nie jestem fanką tego urządzenia i do samych e-bookow nie mogę się przekonać, ale wygląda na to iż Amazon ma większy problem niż im wydaje się, a my użytkownicy urządzeń elektronicznych - więcej do doczytania "małym drukiem" w umowach....
środa, 16 września 2009
Mój stosik, czyli nowa lista ciekawych książek do przeczytania!
No i nie było mnie na blogu bardzo długo. Na zaprzyjaźnionych blogach także nie pojawiałam się, a tyle książek przeczytanych i do przeczytania! Większosć blogowiczów pokazuje swoje stosy i stosiki. Ja nie składam ich tylko robię nową listę książek do przeczytania.
Wielkie dzięki za ciekawe recenzje i przede wszystkim za info o książkach polskich autorów!
1. "Margot" Witkowski Michał
2. "Skazani na ciszę" David Lodge
3. "Międzynami jest dobrze" Dorota Masłowska
4. "Przeklinam rzekę czasu" Pet Petterson
5. "Miłosć morderców" Dariusz Żukowski
6. "Joe Speedboat" Tommy Wieringa
7. "Kobiety i władza" Magdalena Sroda
8. "Single" Piotr Kępski
9. "Komórka" Ingo Schulze
10. "Moje skradzione życie" Renee Villancher - z blogu Ksiazki moja pasja
11. "Księga Małgorzaty" Judith Merkle Riley - z blogu Książki moja pasja
12. "Talki w podróży" Leszek Talko
13. "Miasto slepców" Jose Saramago
14. "Dziewczyna z zapałkami" Anna Janko - z blogu Zaułek książek
15. "Maud z Wyspy Księcia Edwarda" Mollie Gillen
16. "Ewangelia ognia" Michael Faber
17. "Jestem królem zamku" Susan Hill
18. "Jak tata przemierzał Afrykę" Ota Pavel
19. "Szczęsliwe lata udręki" Feur Jaeggy
20. "Tak kochali Galicjanie" Bogna Wernichowska
21. "Dom na pustkowiu" Andrea Maria Schenkel
22. "Wpadka" Rebecca Eckler
Wielkie dzięki za ciekawe recenzje i przede wszystkim za info o książkach polskich autorów!
1. "Margot" Witkowski Michał
2. "Skazani na ciszę" David Lodge
3. "Międzynami jest dobrze" Dorota Masłowska
4. "Przeklinam rzekę czasu" Pet Petterson
5. "Miłosć morderców" Dariusz Żukowski
6. "Joe Speedboat" Tommy Wieringa
7. "Kobiety i władza" Magdalena Sroda
8. "Single" Piotr Kępski
9. "Komórka" Ingo Schulze
10. "Moje skradzione życie" Renee Villancher - z blogu Ksiazki moja pasja
11. "Księga Małgorzaty" Judith Merkle Riley - z blogu Książki moja pasja
12. "Talki w podróży" Leszek Talko
13. "Miasto slepców" Jose Saramago
14. "Dziewczyna z zapałkami" Anna Janko - z blogu Zaułek książek
15. "Maud z Wyspy Księcia Edwarda" Mollie Gillen
16. "Ewangelia ognia" Michael Faber
17. "Jestem królem zamku" Susan Hill
18. "Jak tata przemierzał Afrykę" Ota Pavel
19. "Szczęsliwe lata udręki" Feur Jaeggy
20. "Tak kochali Galicjanie" Bogna Wernichowska
21. "Dom na pustkowiu" Andrea Maria Schenkel
22. "Wpadka" Rebecca Eckler
Subskrybuj:
Posty (Atom)




