O książkach gadanie

Ten blog nie będzię już aktualizowany. Nowsze wpisy możecie znaleźć na blogu "wielokropek" http://wielokropek.blogspot.com/

poniedziałek, 12 stycznia 2009

"The Book of Chameleons" Jose Eduardo Agualusa



Do tej książki podchodziłam aż trzy razy i w końcu przeczytałam ją. Uff.
„The Book of Chameleons” czyli „Księga kameleonów” jest zbiorem krótkich historyjek mających wspólny mianownik – kłamstwo jest normą, a ludzie ciągle próbują uciekać od samych siebie przeistaczając się.

Akcja książki dzieje się w Luandzie w Afryce (rzadko zdarza mi się czytać coś z tego regionu), która niedawno odzyskała niepodległość i jej przyspieszony ekonomiczny rozwój powoduje, że byli komuniści przeistaczają się w świetnych biznesmenów, którzy jednak potrzebują wiarygodnej historii i nobliwych koligacji (skąd my to znamy?!). Gdzie jest popyt, tam jest podaż...

Głównym bohaterem jest Felix Ventura, który pomaga nowobogackim i nie tylko dopisać im nową przeszłość sprzedając nową historię ich życia, nowe koligacje dodające estymy. Jednak pewnego dnia pojawia się u niego gość, który chce kupić sobie nie tylko nową historię, ale i nową tożsamość. Początkowy opór Felixa jest złamany dzięki znacznej sumie pieniędzy i nowy klient dostaje to po co przyszedł, ale w przeciwieństwie do poprzednich nie odchodzi w siną dal. Jose Buchamann, bo takie jest jego nowe imię nachalnego klienta, stara się potwierdzić informacje otrzymane od Felixa o jego nowej rodzinie, wierząc że gdy Felix uwierzy w jego historię to każdy inny uwierzy w nią także.

Ten rozwój wypadków i zmiany w monotonnym życiu obserwuje z sufitu drugi z głównych bohaterów – jaszczurka o imieniu Eulalio, będąca w swoim poprzednim życiu człowiekiem bywałym. Komentuje on życie Felixa oraz własne. Ma także swoje sny, w których uczestniczy Jose Buchmann z którym prowadzi ninteresujące rozmowy o wszystkim i o niczym.

Do tego zbioru trzech postaci dołączona zostaje młoda kobieta, w której zakochuje się Felix – Angela Lucia, która okazuje się być zaginioną córką opozycjonisty Pedro Gouveia, który obecnie nosi imię Jose Buchmann. Dlaczego te dwie postacie spotykają się u Felixa? Bo istnieje tylko sześć stopni oddzielenia, a więc świat jest mały. Do tego oboje Anela Lucia i Jose Buchmann szukają człowieka, który zamordował matkę dziewczyny i rodzielił na lata ojca z córką – byłego agenta Służb Specjalnych Edmundo Barata dos Reis, ktróry jak jego ofiary chce ucuiec od przeszłości, a dokładnie od tych pragnących zemsty co jednak mu się nie udaje i zostaje zabity.

Tak jak napisałam na samym początku, dopiero za trzecim razem udało mi się dobrnąć do końca książki. A dlaczego? To dobre, choć nie łatwe pytanie. Ten angolski pisarz tworzący po portugalsku napisał coś co jest kryminałem, historią miłosną i analizą społeczną toczącą się powoli jak sączone porto z melancholijna muzyką fado w tle.

Książka dla smakoszy, którzy kolekcjonują utwory nagrodzone. Książka ta została nagrodzona The Independent Foreign Fiction Prize w 2007, a jej autor jest pierwszym urodszonym w Afryce laureatem. Został on także uhonorowany Portuguese Grand Prize for Literature za książkę “Creole”, która stała się bestsellerem w siedmiu krajach.

Choć nie jest to książka z kategorii straty czasu to jednak nie mogę jej polecić.

Etykiety:

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

Linki do tego posta:

Utwórz link

<< Strona główna